Przejdź do tekstu
Wspomnienia Kazimierza Bachmińskiego
  1. Wstęp
  2. Rozdział I: Moja rodzina i moje miasto
  3. Rozdział II: Deportacja
  4. Rozdział III: Amnestia
  5. Rozdział IV: Podróż do Kazachstanu
  6. Rozdział V: Pobyt w Dżambule
  7. Rozdział VI: W Iranie
  8. Epilog

Epilog

Wołkowysk, 1999 i 2016

Ok. 4 min czytania Czytaj ten fragment w PDF (od s. 129)

Na zakoń­cze­nie chciał­bym przed­sta­wić nieco reflek­sji i faktów zwią­za­nych z okre­sem powo­jen­nym. Otóż przy­pad­kowo moja Mama odna­la­zła panią Jadwigę Wóblew­ską, która wró­ciła do Kraju z Indii i zamiesz­kała w Gdań­sku. Często odwie­dzała nas ona we Wro­cła­wiu, a ktoś z nas będąc nad morzem rów­nież odwie­dzał ją w Gdań­sku. Chęt­nie roz­ma­wia­li­śmy na temat naszego wspól­nego pobytu na Katisz­czu oraz w Dżam­blule, dzięki czemu mam utrwa­lone w pamięci różne szcze­góły i nazwi­ska, które uwzględ­niam w moich Wspo­mnie­niach.

Bardzo chcia­łem odwie­dzić moje miasto Woł­ko­wysk, z któ­rego byli­śmy wywie­zieni 10 lutego 1940 roku. Dopiero w 1999 roku nada­rzyła się ku temu pierw­sza okazja, a następne odwie­dziny odbyły się w roku 2016. Pierw­szy wyjazd odby­łem w towa­rzy­stwie żony, Aliny, auto­ka­rem z Wro­cła­wia do Grodna, a dalej z Grodna do Woł­ko­wy­ska lokal­nym auto­bu­sem. Zakwa­te­ro­wa­nie w hotelu w cen­trum miasta było mocno poni­żej stan­dar­dów euro­pej­skich, co zmu­siło nas do skró­ce­nia pobytu. Odwie­dzi­li­śmy dom przy ulicy Kar­czy­zna 5 (obec­nie Moprau­skaja 19), czyli miej­sce naszego pierw­szego zamiesz­ka­nia w Woł­ko­wy­sku w latach 1935 -1936. Roz­ma­wia­li­śmy z jednym z loka­to­rów tego domu. Znał on nazwi­sko przed­wo­jen­nego wła­ści­ciela domu, Goł­gow­skiego i mówił, że ktoś z Goł­gow­skich przy­jeż­dżał z Polski parę razy, żeby obej­rzeć dom, do któ­rego Goł­gow­ski utra­cił prawo wła­sno­ści opusz­cza­jąc Woł­ko­wysk w 1945 roku, wyjeż­dża­jąc do Polski. Jak dom wyglą­dał w 1999 roku widać na załą­czo­nym zdję­ciu. Ele­wa­cja pre­zen­tuje się dość nędz­nie.

Rów­nież odwie­dzi­li­śmy dom przy ulicy Wileń­skiej 40, gdzie miesz­ka­li­śmy od 1936 do 1940 roku. Roz­ma­wia­łem z Rosja­ni­nem, który miesz­kał w miesz­ka­niu zaj­mo­wa­nym przed wojną przez p. Zalew­skiego, wła­ści­ciela domu. Rosja­nin, Iwan Gri­go­rie­wicz Basz­ki­riew, zapro­sił nas do swo­jego miesz­ka­nia, opo­wia­dał swoją histo­rię, że w czasie wojny z Niem­cami służył w arty­le­rii prze­ciw­lot­ni­czej i po zakoń­cze­niu wojny pozo­stał w Woł­ko­wy­sku, a były tu wolne miesz­ka­nia po Pola­kach prze­sie­dla­nych do Polski. Iwan Gri­grie­wicz zapro­sił nas na następny dzień na przy­ję­cie, które jednak nie doszło do skutku, gdyż posta­no­wi­li­śmy wracać z powodu fatal­nych warun­ków zamiesz­ka­nia w hotelu. Sta­ra­łem się rów­nież odwie­dzić mojego kolegę szkol­nego, Władka Gabrow­skiego, który miesz­kał obok, przy ulicy Wileń­skiej 38, ale nie­stety nikt nie wyszedł z domu, cho­ciaż Iwan Gri­go­rie­wicz nas infor­mo­wał, że jego sąsiad Wało­dia tam w tym przed­wo­jen­nym domu mieszka. Bardzo żało­wa­łem, że nie doszło do tego spo­tka­nia.

Drugi mój wyjazd do Woł­ko­wy­ska nastą­pił w 2016 roku. Poje­cha­łem w towa­rzy­stwie syna Mariu­sza oraz wnuka Łuka­sza. Podróż odby­li­śmy samo­cho­dem, zakwa­te­ro­wa­nie mie­li­śmy bardzo przy­zwo­ite w bloku, w miesz­ka­niu prze­zna­czo­nym na krót­ko­trwały wyna­jem. Odwie­dzi­li­śmy rejon domu przy ulicy Kar­czy­zna 5. Dom był w dobrym stanie, ele­wa­cja została odno­wiona, zro­biono porządne ogro­dze­nie. Roz­ma­wia­li­śmy z dwoma męż­czy­znami miesz­ka­ją­cymi, obok, którzy mówili po polsku i mieli Kartę Polaka. Poje­cha­li­śmy rów­nież na ulicę Wileń­ską 40 (obec­nie: ul. Pier­wo­mori), a także do Lasu Zam­ko­wego. Na ulicy Wileń­skiej wstą­pi­li­śmy do sąsied­niego domu, by odwie­dzić mojego kolegę szkol­nego, Władka Gabrow­skiego. Oka­zało się, że tra­fi­li­śmy na Żenię Gabrow­skiego, 28-let­niego wnuka Władka, który się ucie­szył ze spo­tka­nia z nami. Żenia powie­dział, że dzia­dek Władek już nie żyje, a on odzie­dzi­czył po nim ten stary dom wraz z dużym ogro­dem. Dom nie nadaje się już do zamiesz­ka­nia, a sta­nowi obec­nie „daczę”, czyli dom let­ni­skowy. A naj­cie­kaw­sze było to, że Żenia mieszka wraz z żoną i córką przy ulicy Wileń­skiej 40, w naszym przed­wo­jen­nym miesz­ka­niu. Spra­wiło mi wielką przy­jem­ność, gdy mogłem wejść do tego miesz­ka­nia po sie­dem­dzie­się­ciu sze­ściu latach, jakie upły­nęły od daty naszej depor­ta­cji. Jednak Żenia zaj­mo­wał tylko część naszego miesz­ka­nia, gdyż miesz­ka­nie została podzie­lone na dwa mniej­sze lokale i tej dru­giej części już nie miałem okazji obej­rzeć. Żenia zapro­sił nas na wie­czór do swojej daczy, gdzie spę­dzi­li­śmy bardzo przy­jem­nie czas w ogro­dzie przy grillu i rosyj­skiej wódce. Roz­ma­wia­li­śmy po rosyj­sku, bo Żenia nie mówił po polsku.

Dom przy ul. Moprauskaja 19 (przed wojną ul. Karczyzna 5), Wołkowysk 1999 r.
Dom przy ul. Moprauskaja 19 (przed wojną ul. Karczyzna 5), Wołkowysk 1999 r. s. 131 w PDF
Ja (po prawej) z Iwanem Baszkiriewem na tle fragmentu domu przy ul. Wileńskiej 40, Wołkowysk 1999 r.
Ja (po prawej) z Iwanem Baszkiriewem na tle fragmentu domu przy ul. Wileńskiej 40, Wołkowysk 1999 r. s. 131 w PDF

Następ­nego dnia byli­śmy na Szwedz­kiej Górze, skąd widać było dokład­nie pano­ramę całego miasta, któ­rego liczba miesz­kań­ców wzro­sła ze stanu 17 tysięcy przed wojną do 44 tysięcy obec­nie. Zło­ży­li­śmy także wizytę w Szkole Śred­niej, w której języ­kiem naucza­nia jest język polski. Była to nie­dziela, ale w Szkole dyżu­ro­wała pani wice­dy­rek­tor, która nas po szkole opro­wa­dziła i udzie­liła wielu infor­ma­cji. Szkoła mieści się w nowo­cze­snym obiek­cie wybu­do­wa­nym w 1988 roku, z dota­cji rządu pol­skiego. Byli­śmy rów­nież na pol­skim cmen­ta­rzu, na którym pocho­wano uczest­ni­ków Powsta­nia Stycz­nio­wego z roku 1863 i żoł­nie­rzy pole­głych w latach 1919-1920. Cmen­tarz był zadbany, pocho­wani powstańcy i żoł­nie­rze mieli dobre nagrobki. Woł­ko­wysk ma obec­nie liczną polo­nię. Odwie­dziny Woł­ko­wy­ska po tylu latach było ważnym wyda­rze­niem w moim życiu.

Na tyłach domu przy ul. Wileńskiej 40, Wołkowysk, 2016 r. – od lewej: mój wnuk Łukasz, Żenia i ja.
Na tyłach domu przy ul. Wileńskiej 40, Wołkowysk, 2016 r. – od lewej: mój wnuk Łukasz, Żenia i ja. s. 133 w PDF
Ja, Żenia i mój syn Mariusz, Wołkowysk, 2016 r.
Ja, Żenia i mój syn Mariusz, Wołkowysk, 2016 r. s. 133 w PDF